Styczeń 2026
W miesięczniku „Nowe Książki” (nr 1/2026) recenzja Tomasza Siewierskiego dotycząca monografii Jerzego Giedroycia przygoda z rewizjonizmem autorstwa Rafała Stobickiego.
„Monografia stanowi niezwykle ambitną, a zarazem odważną próbę reinterpretacji postaci legendarnego Redaktora paryskiej „Kultury” oraz środowiska Instytutu Literackiego w Maisons-Laffitte. Rafał Stobiecki, świadomie wykraczając poza utrwalone, nierzadko wręcz hagiograficzne narracje, stawia sobie za cel wnikliwe zbadanie »lewicowych« inklinacji Giedroycia i Juliusza Mieroszewskiego”.
W tym samym numerze „Nowych Książek” (nr 1/2026) recenzja książki Włodzimierza Boleckiego Czy Gombrowicz miał oczy autorstwa Pawła Tańskiego?
„Tom o Gombrowiczu przynosi osiemnaście tekstów o tym pisarzu, ukazujących jego twórczość w sposób odkrywczy i pomysłowy.
(…) Tytułowy tekst książki odsyła do kategorii semantyki dwóch form narracyjnych – opisu oraz opowiadania, jaką można zrekonstruować z wczesnych pism autora Kosmosu, a także do aspektu „oka wewnętrznego”, które służy bohaterowi Ferdydurke do spoglądania na świat realny.
(…) Wiele jest interesujących wątków w tej obszernej – bo liczącej ponad czterysta stronic – książce. Mowa tu bowiem i o somatyce, i o bestiarium argentyńskiego emigranta, o jego aforyzmach, stosunku do nauki i polskich poetów oraz pisarzy, o wyparciach i ukryciach. Ważnym elementem jest dialog badacza z Janem Błońskim jako znamienitym egzegetą twórczości Gombrowicza. Bolecki porusza również ogromnie istotne problemy badawcze, mianowicie szaleństwo umysłu oraz lęk wobec wszelkich interakcji między ludźmi jako dwa wielkie tematy pism autora Operetki, a także stawia tezę o aktywnej roli języka we wszelkich działaniach człowieka”.
W tym samym numerze „Nowych Książek” (nr 1/2026) Olga Żyminkowska pisze o debiutanckim zbiorze opowiadań Zmartwychwstanki Doroty Grabek.
„Grabek alegoryzuje współczesne bolączki, układa z nich bajki ze smutnym morałem, nazbyt czytelnie wyłożonym w ostatnim opowiadaniu.
(…) Świat Zmartwychwstanek jest dość płaski i dwukolorowy, jak ze snu taksówkarza. »Surrealistyczne« wstawki to tylko dodatki ilustrowane do oczywistych rozpoznań o samotności w wielkich miastach i zbyt ciasnych mieszkaniach”.
Luty 2026
W tym miesiącu nasz przegląd prasy zdominowały teksty Piotra Sadzika. W „Twórczości” (nr 2/2026) recenzuje Pijaczka Macieja Sieńczyka.
„Pijaczek jest (…) jedną z najśmieszniejszych, a zarazem najsmutniejszych książek, jakie widziała polska literatura.
Kompozycja książki zostaje rozpięta na dwóch osiach: podejmowanej po ponad 30 latach narracji wspomnieniowej oraz przetykającej ją rzekomej transkrypcji nagrania rozmowy, jaką w okolicach świąt Bożego Narodzenia 1990 roku Sieńczyk i jego kolega, Sebastian, mieli przeprowadzić z mieszkającym po sąsiedzku Pijaczkiem.
(…) Sieńczyk przedstawia go jako człowieka ogromnej subtelności, dysponującego pamięcią niemal absolutną, swobodnie przeskakującego od geografii, przez historię, do muzyki bibliofila, rzucającego co chwila cytatami z filmów i piosenek, nazwiskami angielskich piłkarzy sprzed lat czy detalami z życiorysów ludzi literatury.
(…) »Ulubionym pisarzem Pijaczka był Gombrowicz, którego często, a bywało, że bez przerwy, cytował lub przetwarzał«. (…) Gombrowicz to dla Pijaczka ostateczna instancja, której autorytet sięgnął aż po marzenia o pełnym z nim utożsamieniu: »chciałbym być Gombrowiczem«. Adam Woźniak w recenzji na łamach »Dziennika Literackiego« skojarzył Pijaczka, nie od rzeczy, z Pornografią. Wydaje mi się, że z wielości Gombrowiczowskich motywów jeszcze mocniej wybija się Ślub. I nie chodzi jedynie o »palic«, którym szafuje Pijaczek. »Spiritus movens« akcji Ślubu jest przecież Pijak”.
Z kolei w „Dwutygodniku” (432/2026) Piotr Sadzik opublikował głośny esej Gry pozorów o autorach i autorkach najnowszej prozy polskiej stosujących narracyjne i językowe gotowce. Wymienia m.in. składniową inwersję jako modną zasadę konstrukcyjną, której źródła należy szukać w literaturze Witolda Gombrowicza.
https://www.dwutygodnik.com/artykul/12327-gry-pozorow.html
(…) „A raczej w statusie, jaki zdobył w polskiej kulturze »Trans-Atlantyk« jako synonim idiomatyczności: »Wtenczas na kolana paść chciałem! Jednakowoż wcale nie padłem, a tylko tak z cicha Bluźnić, Wyklinać silnie, ale do siebie samego, zacząłem«. (…) Gombrowicz to klasyczny bloomowski silny poeta (choć poezji stanowczo nie cenił), który ustawił język dużej części polskiej prozy, być może jak żaden inny miejscowy twórca płacąc banalizacją, jaka dosięga go z ręki szerokiego grona deklaratywnych piewców i epigonów. Ich Gombrowicz jest Gombrowiczem zawężonym do kilku poręcznych haseł wytrychów, zredukowanym do tego, co najłatwiejsze do powielenia. Inwersja nie była jednak w tym przypadku obliczonym na poklask retorycznym ornamentem, ale błyskotliwym, a zarazem hiperlogicznym odzwierciedleniem na gruncie formy językowej napędzającego powieść chwytu polemicznego.
(…) Gombrowicz, pisząc Trans-Atlantyk w chwili dziejowego kryzysu (wybuch wojny, likwidacja kraju), kiedy stare umiera, a nowe jeszcze się nie narodziło, czujnie uchwycił status formacji kulturowej odsyłanej przez historię do lamusa. Aby osłabić czujność dotychczasowych form polskiego życia i wyswobodzić to, co dotąd tamowały, Gombrowicz imituje ich honorowaną, lecz zdezaktualizowaną już postać, by wspólnocie polskiej w obliczu dziejowej katastrofy otworzyć furtkę dla jej potencjalnie nowych kształtów. Z dialektyczną precyzją zahacza więc o formy już istniejące, wykorzystując te zakrzepliny języka jako trampolinę wyrzucającą poza zastane układy i słowniki. Co więcej, składniowa gramatyka szlacheckiej gawędy ulega squeerowaniu, od kiedy w inwersji znajduje wspólny mianownik z obecną w fabule nieheteronormatywnością – dawna psychologia »inwersją« określała homoseksualizm”.
W ramach współpracy Instytutu Polskiego w Wilnie z litewskim miesięcznikiem „Metai” (nr 2/2026) ukazał się artykuł Brunona Schulza o Ferdydurke, który ten odczytał publicznie w styczniu 1938 roku w Związku Literatów Polskich w Warszawie, a opublikował w „Skamandrze” (nr 96-98) latem tego samego roku.
https://www.zurnalasmetai.lt/bruno-schulz-ferdydurke/
oprac. Michał Wajs
Instytucja współprowadzona przez Samorząd Województwa Mazowieckiego oraz Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

